Jak mierzyć ROI z SEO? Wskaźniki, które rozumie zarząd a nie tylko agencja
Share:FacebookX

Jak mierzyć ROI z SEO? Wskaźniki, które rozumie zarząd a nie tylko agencja

ROI z SEO
ROI z SEO, zdjęcie: Lukas Blazek, Pexels.com

Czy zdarzyło Ci się siedzieć na spotkaniu, gdzie agencja SEO prezentuje raport pełen wykresów i jedyne pytanie, które wciąż masz w głowie to: „ale ile my na tym zarabiamy?
Widoczność wzrosła o 34%, 47 fraz w TOP10, ruch organiczny w górę o 22%. Wykresy idą w górę. Wszyscy kiwają głowami.
A potem pada to pytanie.
I cisza…. albo, co gorsza, odpowiedź w stylu: „To trudno jednoznacznie określić, SEO działa długofalowo…”
Widziałam tę scenę wiele razy, będąc po różnych stronach stołu….

Piszę ten artykuł z myślą o firmach usługowych – agencjach, kancelariach, gabinetach, B2B, konsultantach. Wszędzie tam, gdzie nie ma koszyka zakupowego ani prostego raportu sprzedaży, tylko leady, zapytania, telefony i spotkania. W e-commerce dane o sprzedaży z organica są dostępne wprost. Tu jest trudniej, ale da się!

Zarząd pyta o jedno, agencja odpowiada o czymś innym

Agencje SEO raportują to, co umieją zmierzyć i co dobrze wygląda w raporcie. Pozycje, widoczność, ruch – czyli wskaźniki, które rzeczywiście mówią, że coś się dzieje. Ale same w sobie nie są wynikiem biznesowym. To trochę jak raportowanie liczby przeczytanych ofert zamiast podpisanych umów.

Dla zarządu, właściciela czy dyrektora marketingu liczy się co innego:

  • Czy SEO przynosi więcej klientów niż pół roku temu?
  • Ile kosztuje pozyskanie jednego klienta z organic search i czy to taniej niż z reklamy?
  • Kiedy inwestycja w SEO się zwraca?
  • Czy da się porównać SEO z innymi kanałami pod kątem opłacalności?

To są pytania biznesowe. I na każde z nich można odpowiedzieć (pod warunkiem że mierzysz właściwe rzeczy).

Pięć wskaźników SEO, które mają sens dla biznesu

Nie wszystkie pięć wskaźników musisz raportować jednocześnie. Zanim przejdziemy do szczegółów – szybki podział według odbiorców:

Co mierzymy? Kto powinien to oglądać? Dlaczego? (Biznesowy cel)
ROI z SEO, CPL organic, Udział organic w leadach (procentowo) Zarząd / CFO / Właściciel Pokazuje realny zwrot z wydanej złotówki, bezpieczeństwo biznesu i koszt pozyskania klienta na tle Adsów.
Współczynnik konwersji, Czas zaangażowania, Ścieżki atrybucji Dyrektor Marketingu / CMO Pozwala ocenić jakość ruchu, optymalizować stronę pod kątem UX i planować synergię SEO z kampaniami płatnymi.
Widoczność (Senuto), Pozycje fraz, Liczba kliknięć (GSC) Agencja SEO / Specjalista To wskaźniki operacyjne (wczesne sygnały). Pokazują, czy techniczne działania przynoszą skutek w Google.

1. Wskaźnik konwersji z ruchu organicznego (organic conversion rate)

Ile procent użytkowników z organicznego ruchu podejmuje pożądane działanie – wypełnia formularz kontaktowy, klika w numer telefonu, zapisuje się na konsultację, pobiera ofertę? To pierwszy wskaźnik, który powinien pojawić się w każdym raporcie SEO dla firmy usługowej (zobacz artykuł: kluczowe wskaźniki efektywności SEO).

W firmach usługowych konwersja rzadko „dzieje się” od razu. Klient wchodzi na stronę, czyta, wychodzi, wraca tydzień później przez direct albo reklamę i dopiero wtedy pisze. Choć domyślny model Data-driven w GA4 stara się sprawiedliwie podzielić zasługi między te kanały, podstawowe raporty sesji mogą wciąż sprawiać wrażenie, że SEO „nie dostaje punktu” za ten proces. Do tego wrócimy jeszcze przy atrybucji.

Jeśli masz ruch organiczny, ale brak jest konwersji mimo ruchu – to sygnał, że coś jest nie tak. Albo trafia do Ciebie nieodpowiednia grupa albo strona nie buduje wystarczającego zaufania, lub oferta nie jest jasna. Każda z tych diagnoz prowadzi do innego działania i żadna nie wychodzi z raportu pozycji.

Jak to sprawdzić: Google Analytics 4 → Raporty → Pozyskiwanie → Pozyskiwanie ruchu. W tabeli odszukaj wiersz Organic Search – w tej samej linii znajdziesz dane o liczbie konwersji oraz współczynniku konwersji dla tego kanału.

Pozyskiwanie ruchu
Pozyskiwanie ruchu

2. Koszt pozyskania leada z SEO (CPL organic – Cost Per Lead)


W usługach trudno od razu mówić o koszcie pozyskania klienta, bo między leadem a podpisaniem umowy jest jeszcze sporo kroków. Dlatego zamiast CAC (koszt klienta) łatwiej zacząć od CPL – kosztu pozyskania zapytania.

CPL organic = całkowity koszt działań SEO w danym okresie ÷ liczba leadów z kanału organic

Przez „całkowity koszt działań SEO” rozumiem nie tylko abonament / kwotę płaconą agencji, ale też koszty Twojego copywritera (jeśli piszesz teksty sam/a), narzędzi i czas osoby, która te działania koordynuje.
Jeśli agencja kosztuje Cię np. 3 000 zł miesięcznie a produkcja treści kolejne 1 000 zł, to przy 20 zapytaniach realny CPL organic wynosi 200 zł za lead, nie 150 zł.

Teraz porównaj to z CPL z Google Ads lub Meta Ads. W projektach, które prowadzę, CPL organic jest zazwyczaj 2-4 razy niższy niż z kampanii płatnych, ale tę różnicę widać dopiero po 9-12 miesiącach, kiedy widoczność organiczna zaczyna realnie pracować.

Żeby przeliczyć to na pełne ROI, potrzebujesz jeszcze dwóch liczb: skuteczności sprzedaży i marży operacyjnej firmy. Jeśli 25% zapytań zamienia się w zlecenie o wartości 6 000 zł – z 20 leadów masz 5 klientów i 30 000 zł przychodu. Przy marży 40% czysty zysk z tych zleceń to 12 000 zł.

Wzór, jeśli chcesz to zapisać formalnie:

ROI z SEO = ((Zysk z konwersji z SEO − Pełny koszt SEO) ÷ Pełny koszt SEO) × 100%

Przykład: 12 000 zł zysku, 4 000 zł kosztów SEO. ROI = ((12 000 − 4 000) ÷ 4 000) × 100% = 200%.

To liczba, którą zarząd rozumie i zapamiętuje – bo liczy zysk, nie przychód.

Jedna ważna rzecz na marginesie: SEO różni się od reklamy tym, że ruch zbudowany przez pozycjonowanie zostaje nawet jeśli przestaniesz płacić. Reklama działa jak wynajem – wyłączasz budżet, znika ruch. SEO działa bardziej jak zakup – gromadzisz aktywa, które pracują dalej. Warto pokazywać zarządowi właśnie tę różnicę, nie wykresy widoczności.

3. Jakość ruchu organicznego (czy trafiają do Ciebie potencjalni klienci)?

W usługach sama liczba sesji mówi mało. Ważniejsze jest to, co ci użytkownicy robią po wejściu, jak długo zostają, ile stron przeglądają, czy wchodzą na podstrony ofertowe albo kontakt.

Wysoki ruch przy bardzo niskim zaangażowaniu (kilka sekund, jedna strona, natychmiastowe wyjście) często oznacza, że treści przyciągają zapytania informacyjne od osób, które nie są potencjalnymi klientami. Widzę to regularnie podczas audytów: blog generuje tysiące sesji miesięcznie, a strona kontaktowa ma kilkadziesiąt wejść. Ruch jest, leadów nie ma. To nie jest zły ruch sam w sobie, ale nie można go traktować jako dowód skuteczności SEO pod kątem biznesowym.

Jak to sprawdzić: GA4 → Raporty → Pozyskiwanie → Pozyskiwanie użytkowników (lub Pozyskiwanie ruchu) → odszukaj wiersz „Organic Search” i porównaj liczbę użytkowników ze wskaźnikiem „Średni czas zaangażowania na aktywnego użytkownika”

Pozyskanie użytkowników

Uwaga: jak GA4 liczy konwersje i dlaczego to ważne

W starym Universal Analytics (którego wiele osób wciąż podświadomie pamięta) domyślnym modelem przypisywania zasług za konwersję był last-click (ostatnie kliknięcie). W praktyce wyglądało to tak: klient trafiał na Twoją stronę po raz pierwszy z Google, czytał artykuł, wychodził. Tydzień później widział reklamę na Facebooku, klikał i wypełniał formularz. Stary system zapisał tę konwersję w całości dla Meta Ads – SEO nie dostawało za nią „ani jednego punktu”.

W Google Analytics 4 to się zmieniło. Domyślnym modelem stał się data-driven – atrybucja oparta na danych. GA4 analizuje całą ścieżkę użytkownika i jeśli algorytm zauważy, że ruch z SEO regularnie pojawia się na początku drogi klientów, przypisze mu procentowy udział w konwersji, zamiast oddawać wszystkie zasługi wyłącznie ostatniemu kliknięciu. Model działa automatycznie na każdym koncie, bezpłatnie, bez żadnych progów ruchu.

Standardowe raporty pozyskiwania ruchu w GA4 wciąż mogą na pierwszy rzut oka faworyzować kanały, które „domykają” transakcję. Żeby zobaczyć pełen obraz, zajrzyj głębiej.

Jak to sprawdzić: GA4 → Reklama → Atrybucja → Ścieżki konwersji (Advertising → Attribution → Conversion paths).

Ścieżki konwersji z GA4 - branża usługowa
Ścieżki konwersji z GA4 – branża usługowa

Przykładowy raport – Ścieżki konwersji z GA4. Zwróć uwagę na niesamowitą zależność: Organic Search (ruch z Google) bezkonkurencyjnie dominuje na samym początku drogi klienta (pierwszy wykres od lewej). Jednak w momencie ostatecznego kontaktu (wykres po prawej) sprzedaż domykają wejścia bezpośrednie (Direct) i odsyłacze (Referral). Gdybyśmy oceniali skuteczność marketingu tradycyjną metodą ostatniego kliknięcia, SEO wydawałoby się całkowicie bezużyteczne. Ten raport czarno na białym pokazuje, że bez asysty z wyszukiwarki, końcowy sukces w ogóle by nie nastąpił

Tam zobaczysz ścieżki, jakimi poruszają się Twoi klienci. Bardzo często Organic Search pojawia się na początku lub w środku tych ścieżek jako konwersja wspomagana, a sam formularz kontaktowy klienci wypełniają przy wejściu bezpośrednim (Direct) lub z kampanii płatnej.

SEO może nie być tym napastnikiem, który w ostatniej sekundzie strzela gola, ale bez jego asysty ta sprzedaż w ogóle by nie powstała. To zupełnie inny obraz niż ten z powierzchownych raportów.


4. Okres zwrotu z inwestycji (payback period)

Payback period to moment, od którego SEO generuje więcej zysku niż kosztów. Dla zarządu to często ważniejsze pytanie niż ROI, bo zanim pojawi się zwrot, przez pierwsze miesiące firma ponosi czysty wydatek z góry.

Warto rozróżnić dwa sposoby liczenia, bo mówią o czymś innym i sprawdzają się w różnych rozmowach.

Ekwiwalent mediowy (CPC) – pokazuje, ile musiałbyś zapłacić w Google Ads za taki sam ruch, jaki pozyskujesz z organica. Oszacujesz go przez Google Search Console i Keyword Planner bądź korzystając z estymacji innych narzędzi (takich jak np. Senuto). Jeśli Twoje frazy generują miesięcznie ruch wart 8 000 zł w ekwiwalencie CPC, a pełne koszty SEO wynoszą 4 000 zł – różnica to 4 000 zł oszczędności marketingowej miesięcznie. Przy całkowitej inwestycji 24 000 zł punkt wyrównania osiągasz po 6 miesiącach. Ta metoda dobrze obrazuje rosnącą wartość strony jako aktywa, ale dyrektor finansowy nie wpłaci ekwiwalentu reklamowego na konto w banku.

ekwiwalent Google Ads
ekwiwalent Google Ads, źródło: Senuto

Realny zwrot gotówkowy – to moment, w którym skumulowana marża z klientów pozyskanych przez SEO pokrywa całkowite koszty działań. Do tego liczenia wróć do wzoru z punktu 2 – potrzebujesz CPL organic, współczynnika zamknięcia leadów i marży operacyjnej.

Tę samą logikę można odwrócić i oszacować potencjalną wartość fraz zanim w ogóle zaczniesz inwestować w SEO. To jeden z kroków, które robię przy planowaniu strategii z klientami, zanim padnie pierwsza decyzja budżetowa. Jak to liczyć napiszę osobno.

Jak to sprawdzić: Najprostszy sposób – Senuto → widok widoczności domeny → kolumna „Ekwiwalent Google Ads”. Masz tę liczbę od razu, bez ręcznego sprawdzania CPC fraz po frazach.
Alternatywnie: Google Search Console → Skuteczność → eksportuj frazy → Keyword Planner → porównaj szacowany CPC. Realny zwrot liczysz w CRM – skumulowana marża z umów zamkniętych z leadów organicznych vs. skumulowane koszty SEO.

5. Udział organic w leadach vs. innych kanałach

Ile procent wszystkich zapytań w danym miesiącu pochodzi z organic search, ile z płatnych kampanii, ile z social mediów, ile z direct? To zestawienie daje obraz uzależnienia firmy od płatnego ruchu i jest jednym z pierwszych rzeczy, które sprawdzam podczas audytu strategicznego.

Jeśli 80% leadów pochodzi z Google Ads wystarczy wyłączyć kampanię i firma zostaje bez zapytań. Jeśli 40% pochodzi z organic – masz zbudowany kanał, który pracuje niezależnie od budżetu reklamowego. Ta proporcja to argument, który przemawia do zarządu mocniej niż jakikolwiek wykres widoczności, bo pokazuje ryzyko, nie tylko wyniki.

Jak to sprawdzić: GA4 → Raporty → Pozyskiwanie → Pozyskiwanie ruchu → porównaj źródła ruchu w tabeli i zestaw je z kolumną „Konwersje”.

skuteczność konwersji.

Widok z raportu Skuteczność konwersji w sekcji reklamowej GA4. To ulubiony wykres dyrektorów finansowych. W pierwszej kolumnie widzimy procentowy podział wszystkich leadów w firmie. W tym przypadku bezpłatne wyniki wyszukiwania (Organic Search) dostarczają aż 52,09% wszystkich konwersji (przy koszcie zewnętrznym 3000 zł). Dla porównania: kampanie płatne (Paid Search) odpowiadają za 26,43% konwersji, ale wymagają stałego budżetu (tutaj blisko 2500 zł). Taki układ sił gwarantuje firmie stabilność i bezpieczeństwo finansowe na wypadek konieczności cięcia budżetów reklamowych.


Dwa narzędzia, które masz już za darmo

Nie każda firma usługowa ma analityka danych na etacie. Do podstawowych obliczeń wystarczą Google Search Console i Google Analytics 4 – oba bezpłatne, oba dostępne od zaraz.

Google Search Console powie Ci, ile kliknięć generują Twoje frazy, jakie zapytania przyciągają ruch i z których stron pochodzi. GA4 powie Ci, co ci użytkownicy robią po wejściu na stronę – czy wypełniają formularze, klikają numer telefonu, wchodzą na podstrony ofertowe. Razem dają odpowiedź na pytanie: kto przychodzi i czy robi to, na czym Ci zależy.

Warunek jest jeden: musisz mieć skonfigurowane konwersje w GA4. Formularz kontaktowy, kliknięcie w e-mail, kliknięcie w numer – każde z tych zdarzeń powinno być oznaczone jako konwersja. Jeśli tego nie masz, wszystkie raporty pokazują ruch, ale nie pokazują, czy ten ruch cokolwiek daje. To najczęstszy problem, jaki widzę podczas audytów i najłatwiejszy do naprawienia.

Dwa scenariusze, gdzie samo GA4 nie wystarczy

Pierwszy: długi cykl sprzedażowy
Jeśli od pierwszego kontaktu do podpisania umowy mijają miesiące, lead z organica może zamknąć się w CRM trzy miesiące po wejściu na stronę a GA4 już dawno nie pamięta tej sesji. Jeśli używasz HubSpota, Salesforce’a lub innego CRM, warto połączyć te systemy. To nie jest prosta konfiguracja, ale przy wyższej wartości klienta robi ogromną różnicę w raportowaniu ROI.

Drugi: efekt ROPO (Research Online, Purchase Offline)*
Klient szuka informacji online, ale kontaktuje się telefonicznie albo przychodzi fizycznie. W firmach usługowych to norma, nie wyjątek: ktoś czyta stronę, sprawdza ofertę, a potem po prostu dzwoni. GA4 tej konwersji nie zobaczy wcale. Rozwiązanie podstawowe: śledzenie kliknięć w numer telefonu jako zdarzenia konwersji. Rozwiązanie zaawansowane: oznaczanie w CRM źródła pierwszego kontaktu przy każdym nowym leadzie.

Wskaźnik bonusowy: share of search

Share of search to miara tego, jak często ludzie szukają Twojej marki w porównaniu do konkurencji. Obliczasz ją dzieląc liczbę wyszukań Twojej marki przez łączną liczbę wyszukań wszystkich marek w danej kategorii. Możesz to śledzić w Google Trends – wpisując kilka nazw obok siebie, albo w Search Console śledząc liczbę wyświetleń i kliknięć na frazy brandowe miesiąc do miesiąca.

Les Binet zaprezentował zależność między share of search a udziałem w rynku na konferencji EffWorks Global w 2020 roku. Analizując trzy kategorie: samochody, energię domową i telefony komórkowe, pokazał, że share of search jest wskaźnikiem wyprzedzającym zmiany rynkowe, z horyzontem predykcyjnym nawet do roku. Zanim Twoja przewaga (albo strata) pokaże się w liczbach finansowych, widać ją już w tym, jak często ludzie Cię szukają.

To wskaźnik, który mówi zarządowi coś, czego nie powie żaden raport pozycji: czy marka rośnie w świadomości rynku szybciej niż konkurencja. „Rośniemy szybciej niż konkurencja w świadomości rynku” to mocniejsze zdanie na spotkaniu zarządu niż „mamy 12 fraz więcej w TOP10”.

Jak to sprawdzić: Google Trends → wpisz nazwę swojej marki i dwóch–trzech głównych konkurentów → porównaj trendy wyszukiwań w czasie. Uzupełnij danymi z Search Console → Performance → filtruj po nazwie marki → śledź wyświetlenia i kliknięcia miesiąc do miesiąca.

Kiedy SEO się opłaca a kiedy nie?

To pytanie nie często pada w rozmowach z agencjami, ale warto je zadawać zanim dojdzie do podpisania umowy (a nie np. po roku trwania współpracy).

Przez lata widziałam firmy, które inwestowały w SEO zanim w ogóle wiedziały, ile wynosi ich LTV – wartość, którą jeden klient generuje przez cały czas współpracy. Efekt: ładne wykresy widoczności i brak klientów. SEO ma sens tylko wtedy, gdy koszt pozyskania leada jest niższy niż to, co ten lead przynosi.

SEO ma sens, gdy:

  • Twoi klienci szukają tego, co sprzedajesz, w wyszukiwarce (i prognoza wyszukań potwierdza te dane)
  • masz budżet i cierpliwość na minimum 6-12 miesięcy działań bez oczekiwania natychmiastowego zwrotu
  • marża generowana przez LTV (wartość klienta w czasie) jest wystarczająco wysoka, żeby z nawiązką pokryć koszt pozyskania leada i jego obsługi
  • masz stabilną stronę z działającymi konwersjami – bo bez nich nie zmierzysz nic

SEO może nie być priorytetem, gdy:

  • dopiero startujesz i potrzebujesz wyników w ciągu tygodni, nie miesięcy
  • działasz w bardzo wąskiej niszy B2B, gdzie klientów szuka się przez relacje, nie przez Google
  • strona ma fundamentalne problemy techniczne, które jeszcze nie zostały naprawione
  • nie masz skonfigurowanych konwersji i nie wiesz, czy ruch cokolwiek daje

To nie znaczy, że SEO nie ma sensu. Po prostu w pewnych momentach inne kanały mają lepszy ROI i powinny być priorytetem. A dobra agencja / ekspert powinni powiedzieć to wprost – nawet jeśli oznacza to mniejszy budżet bądź brak możliwości współpracy w określonym momencie.

Co zrobić, gdy ROI jest ujemne?

To pytanie, którego większość agencji woli unikać i które warto zadać wprost, zanim minie rok działań.

Ujemne ROI w pierwszych 3-6 miesiącach często jest normą. SEO to kanał, który dojrzewa, buduje sygnały autorytetu, indeksację treści, pozycje pojawiają się stopniowo. Płacisz dziś za budowanie ruchu, który pojawi się za kilka miesięcy.

Ujemne ROI po 9-12 miesiącach to już sygnał do rewizji. Sprawdź trzy rzeczy

  • czy frazy, na które rośnie widoczność, przyciągają potencjalnych klientów, czy tylko informacyjny ruch bez intencji zakupowej. Widoczność na „jak działa CRM” nie przyniesie Ci leadów jeśli sprzedajesz gotowe narzędzie i to jeszcze np. dedykowane dla konkretnej branży.
  • czy koszty działań są policzone uczciwie. Część firm nie wlicza w nie czasu wewnętrznego ani kosztów produkcji treści. Zaniżony mianownik daje zawyżone ROI i odwrotnie.
  • czy strona zamienia ruch w zapytania. Możesz mieć świetną widoczność i zerową konwersję, jeśli strona nie buduje wystarczającego zaufania albo oferta nie jest jasna.

Ujemne ROI to informacja, że coś wymaga korekty – w strategii, w targetowaniu albo w samej stronie.


Jedno ćwiczenie na dziś

Wejdź w GA4 → Advertising → Attribution → Conversion paths i sprawdź, czy Organic Search pojawia się na ścieżkach prowadzących do konwersji. Niekoniecznie jako ostatni krok, ale jako jeden z kroków.

Jeśli go tam nie ma, możliwe są dwie rzeczy: albo SEO naprawdę nie uczestniczy w pozyskiwaniu klientów, albo nie masz skonfigurowanych konwersji (bądź dane zbierane są niepoprawne) i raport nie jest kompletny. Ten drugi przypadek jest częstszy i łatwiejszy do naprawienia niż myślisz.

Mierzenie SEO wyłącznie przez pozycje i widoczność to jak ocenianie sprzedawcy po liczbie telefonów, które wykonał bez patrzenia na to, ile zamknął transakcji.

Wskaźniki, które powinny pojawiać się w każdym raporcie SEO dla firmy usługowej, to:

  • organic conversion rate (mierzony w modelu Data-driven),
  • CPL organic uwzględniający pełne koszty (z porównaniem do innych kanałów),
  • jakość ruchu (czas zaangażowania),
  • payback period (rozdzielony na ekwiwalent CPC i realny zwrot gotówkowy),
  • udział organic w ogólnej liczbie leadów.

Sprawdź konwersje wspomagane zanim ocenisz, że SEO nie działa – ocena oparta wyłącznie na ostatnim kliknięciu regularnie zaniża wkład organicznego ruchu, bo klient rzadko kontaktuje się przy pierwszej wizycie.

Gdy już mierzysz CPL organic, warto zsynchronizować te dane z działem sprzedaży. CPL ma sens tylko wtedy, gdy wiesz, ile z tych leadów faktycznie kupuje i jaką mają wartość. To moment, w którym marketing i sprzedaż zaczynają mówić jednym językiem i w którym ROI z SEO przestaje być szacunkiem, a staje się twardą liczbą.

Jeśli chcesz sprawdzić, jak wygląda ROI z SEO w Twojej firmie – zacznijmy od audytu strategicznego. Nie raportu pozycji, ale realnej analizy tego, czy i jak SEO pracuje na Twój biznes. Dowiedz się więcej o audycie strategicznym SEO.

Share:FacebookX
Written by
Katarzyna Baranowska

Katarzyna Baranowska

Katarzyna Baranowska – ekspertka SEO i SEM z ponad 15-letnim doświadczeniem, współwłaścicielka agencji Fox Strategy. Specjalizuje się w audytach SEO, opracowywaniu strategii widoczności w wyszukiwarkach oraz wsparciu e-commerce i firm lokalnych. Na co dzień łączy pracę doradczą z realizacją projektów i edukacją klientów. W Fox Strategy odpowiada za rozwój usług oraz relacje z klientami. Regularnie prowadzi szkolenia i warsztaty z zakresu SEO i SEM. Prelegentka branżowych wydarzeń, autorka eksperckich publikacji i podcastów. W pracy ceni otwartą komunikację, uporządkowanie i konkret. Prywatnie miłośniczka klocków LEGO, polskich kryminałów i pieczenia słodkości.