Od kilku tygodni obserwuję w przestrzeni publicznej (czytaj m.in. na LinkedInie) dyskusję w której rywalizują dwa skrajne obozy. Jedni piszą, że AI Act to milowy krok i że wreszcie „skończy się” masowe generowanie tekstów przez AI i podpisywanie ich własnym nazwiskiem. Drudzy wzruszają ramionami, argumentując, że wejście tych przepisów niczego nie zmieni, bo i tak nikt tego nie wyegzekwuje. Żadna z tych dwóch skrajności mnie nie przekonuje, więc usiadłam i sprawdziłam, co realnie zostało zapisane w art. 50 AI Act i jak ma się to do tworzenia, oznaczania i publikowania treści (i innych materiałów) powstałych „w kontakcie z AI”.
Piszę to z perspektywy marketingowca mając na uwadze specjalistów SEO, copywriterów, marketerów oraz właścicieli firm i managerów (w tym klientów agencji marketingowych), które te materiały otrzymują, publikują i same tworzą.
Czym jest AI Act?
AI Act to rozporządzenie Unii Europejskiej (UE 2024/1689), które reguluje projektowanie, wprowadzanie na rynek i wykorzystywanie systemów sztucznej inteligencji (w tym obowiązki dotyczące przejrzystości wobec odbiorców treści). Weszło w życie 1 sierpnia 2024 roku, ale nie wszystkie jego przepisy obowiązują od razu (rozporządzenie wdraża się etapami, rozłożonymi na kilka lat).
Przy okazji analizy zauważyłam, że w mediach i na LinkedInie nagminne mylone są terminy – część osób pisze o „AI Act 2”, jakby 2 sierpnia 2026 wchodziło w życie zupełnie nowe rozporządzenie. To nieporozumienie. Nie ma żadnego „AI Act 2” – to wciąż ten sam akt prawny z 2024 roku, tylko kolejny etap jego wdrażania. AI Act ma zacząć obowiązywać po upływie 24 miesięcy od daty jego wejścia w życie – i to właśnie ta zasada uruchamia m.in. art. 50, o którym piszę w tym artykule.
Cały harmonogram wygląda tak:
- 2 lutego 2025 – zakaz najgorszych praktyk (np. scoringu społecznego) i wymóg, żeby firmy uczyły ludzi korzystać z AI;
- 2 sierpnia 2025 – zasady dla dużych modeli jak GPT czy Gemini;
- 2 sierpnia 2026 – reszta przepisów, w tym art. 50 – to ten artykuł;
- 2 grudnia 2026 – nowy zakaz: generowanie bez zgody materiałów intymnych;
- 2 grudnia 2027 i 2 sierpnia 2028 – terminy dla systemów wysokiego ryzyka (rekrutacja, edukacja, urządzenia medyczne) – to nie dotyczy większości czytających ten tekst.
Ostatnie dwie daty to efekt AI Omnibus (rozporządzenie 2026/1744, przyjęte w lipcu 2026) – termin z sierpnia 2027, o którym mówiło się wcześniej, został przesunięty.
Kary rosną z ciężarem naruszenia: najwyżej za zakazane praktyki (do 35 mln euro lub 7% obrotu), niżej za resztę (w tym za brak oznaczenia z art. 50 (do 15 mln euro lub 3% obrotu). W Polsce pilnować tego będzie nowa instytucja – Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), powołana ustawą z 3 lipca 2026.
Co naprawdę wchodzi w życie 2 sierpnia 2026?
Od 2 sierpnia 2026 roku obowiązuje art. 50 unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI Act, UE 2024/1689) – i nie jest to ogólny nakaz oznaczania każdej treści, przy której użyta została AI. Przepis rozróżnia cztery osobne sytuacje i nakłada cztery różne obowiązki:
- Interakcja człowiek-AI. Chatboty, voiceboty i asystenci muszą informować użytkownika, że rozmawia z maszyną. Przepis mówi wprost: wyjątek istnieje tylko, gdy jest to oczywiste „z punktu widzenia osoby fizycznej, która jest dostatecznie poinformowana, uważna i ostrożna” – czyli nie wystarczy, że Tobie wydaje się to oczywiste.
- Maszynowo odczytywalne oznaczanie treści syntetycznych. Dostawcy narzędzi generatywnych (obraz, audio, wideo, tekst) mają znakować swoje wyjścia w formacie rozpoznawalnym przez maszyny. Dla systemów działających przed 2 sierpnia 2026 ten obowiązek ma dodatkowy czas – do 2 grudnia 2026.
- Deepfake’i. Realistyczne obrazy, audio lub wideo, które mogłyby uchodzić za prawdziwe – podmiot stosujący musi „ujawnić, że treści te zostały sztucznie wygenerowane lub zmanipulowane”, w jasny i wyraźny sposób.
- Tekst informujący o sprawach interesu publicznego (polityka, gospodarka, zdrowie) – musi być oznaczony jako AI, chyba że przeszedł weryfikację redakcyjną człowieka*.
Co to oznacza dla SEO i content marketingu?
Specjaliści piszący o AI Act traktują wszystkie treści jednakowo. Ja z racji tego, że zajmuję się od piętnastu lat tylko jedną ich częścią (głównie tekstem, który ma się dobrze pozycjonować i dobrze czytać), skupię się właśnie na tym, nie na reklamie wideo czy deepfake’ach polityków.
Teksty i SEO
Standardowy artykuł blogowy, opis produktu czy poradnik SEO napisany z pomocą AI nie wymaga oznaczenia tylko dlatego, że powstał z użyciem narzędzi generatywnych. Obowiązek z punktu 4 dotyczy wąskiej kategorii: tekstów o sprawach publicznych, które nie przeszły ludzkiej weryfikacji. Opis sofy w Twoim sklepie internetowym się w to nie łapie, nawet jeśli pierwszy szkic napisał ChatGPT.
Ale! To, co się łapie (i o czym za chwilę powiem więcej) to pytanie, czy Twój proces redakcyjny w ogóle istnieje i czy da się go pokazać?
Oznaczanie grafik, wideo i infografik generowanych przez AI
Tu rygor jest wyższy. Fotorealistyczna postać sugerująca prawdziwą osobę, syntetyczny głos lektora, wirtualna modelka w reklamie, która mogłaby ujść za prawdziwe zdjęcie – to wszystko potencjalne deepfake’i w rozumieniu przepisu. Standardowy retusz (kolory, szumy, upscaling, wycinanie tła) – nie. Infografika z wygenerowanym tłem raczej nie, chyba że sama w sobie udaje autentyczne zdjęcie czy nagranie.
Czym formalnie jest „deepfake” w świetle prawa
Prawo definiuje deepfake jako obraz, dźwięk lub wideo stworzone przez AI, które przypomina prawdziwą osobę, miejsce czy zdarzenie na tyle, że można je wziąć za autentyczne. Klasyczny przykład, który uczynił z tego problem publiczny: fotorealistyczne zdjęcie papieża Franciszka w białej puchowej kurtce – wygenerowane w 2023 roku w Midjourney, bez związku z żadną prawdziwą marką. Takie grafiki zaczęły się wtedy masowo pojawiać w przestrzeni publicznej i na chwilę oszukały pół internetu, zanim ktoś zorientował się, że to AI.
Jedna praktyczna rzecz do zapamiętania: metadane w pliku (np. C2PA) to sprawa dostawcy narzędzia, które wygenerowało obraz. Widoczna, czytelna dla odbiorcy etykieta – to już Twoja sprawa, jeśli publikujesz taki materiał. Metadane w pliku Cię z tego nie zwalniają.
Clue całego przepisu: ustawodawca pyta, czy odbiorca mógłby pomylić Twoją treść z czymś autentycznym (nie czy w ogóle doszło do użycia AI).
Proofreading i humanizacja jako tarcza prawna, nie tylko zabieg pod SEO
Prawo i to, co i tak powinnyśmy robić dobrze, spotykają się dokładnie w jednym miejscu – w wyłączeniu zapisanym w art. 50 ust. 4, akapit trzeci. Obowiązek oznaczania nie ma zastosowania, gdy treść „została poddana weryfikacji przez człowieka lub kontroli redakcyjnej” i gdy odpowiedzialność redakcyjną za publikację ponosi konkretna osoba fizyczna lub prawna. To nie moja interpretacja a brzmienie samego przepisu.
Pisałam już o tym, jak wygląda rzetelna humanizacja tekstu AI i jak zrobić dobry proofreading treści wygenerowanych przez AI – i teraz okazuje się, że to nie tylko kwestia E-E-A-T i tego, żeby tekst brzmiał jak człowiek. To dokładnie ten proces, o którym mówi przepis.
Innymi słowy: jeśli sprawdzasz fakty, redagujesz rytm i głos, i bierzesz odpowiedzialność za to, co publikujesz – już dziś robisz to, co prawo nazywa „weryfikacją redakcyjną”. Rzetelna humanizacja nie tylko lepiej się cytuje. Spełnia też literalnie warunek zwolnienia z obowiązku oznaczania.
Jedno zastrzeżenie, żeby nie było zbyt łatwo: wytyczne Komisji Europejskiej do art. 50 (finalna wersja przyjęta 20 lipca 2026) precyzują, że sama korekta ortografii, gramatyki czy formatowania nie wystarcza, żeby uznać tekst za poddany kontroli redakcyjnej. Wymagane jest „celowe zbadanie treści merytorycznej” przez osobę z odpowiednimi kompetencjami i osądem zawodowym – powierzchowna, czysto formalna weryfikacja nie spełnia tego warunku. Kosmetyczny przegląd tekstu AI nie da Ci tej ochrony.
Jest tylko jedno „ale” (i to dość istotne), jeśli współpracujesz z zewnętrznym podmiotem (czytaj: freelancerem, agencją, dedykowanym specjalistą).
Kto naprawdę odpowiada – klient czy agencja?
W ostatnim miesiącu w Fox Strategy odbyliśmy kilka rozmów z klientami dokładnie na ten temat: co należy oznaczać, w jakim stopniu my jako agencja wykorzystujemy AI w procesie tworzenia treści, i czy to, co robimy jest zbieżne z obowiązkami z art. 50.
Na pytanie o to kto realnie bierze na siebie całą odpowiedzialność nie ma prostej odpowiedzi, ale spróbujmy:
Krótka wersja: to zwykle klient, publikując treść na swojej stronie, odpowiada przed regulatorem (KRiBSI). Agencja czy copywriter dostarcza treść i odpowiada wobec klienta, ale tylko tyle, ile zapisano w umowie. Jeśli w umowie nic nie ma, a copywriter generował tekst we własnym ChatGPT i sam go redagował – zaczynają się szczegóły, których nikt jeszcze nie rozstrzygnął do końca.
Co z tym zrobić, zanim ktoś to rozstrzygnie za Ciebie: zapisz w umowie, kto deklaruje użycie AI, kto odpowiada za weryfikację i kto płaci, jeśli coś pójdzie nie tak. To pół strony tekstu, które oszczędza pytanie „a kto to w ogóle miał sprawdzić” przy pierwszej kontroli.
Czego w myśl AI Act NIE trzeba oznaczać?
Zanim zaczniesz przyklejać etykiety do wszystkiego – niżej lista sytuacji, w których oznaczenie nie jest wymagane:
- standardowy „tuning” grafiki – kolory, szumy, upscaling, wycinanie tła;
- AI jako korektor – gramatyka, styl, formatowanie, bez zmiany merytoryki;
- człowiek sprawdza fakty i bierze odpowiedzialność redakcyjną za publikację;
- satyra, żart, jawnie fikcyjna treść artystyczna (o tym też pisał Tomasz Palak – zachęcam do lektury całego tekstu jego autorstwa);
- sytuacje oczywiste z kontekstu – nikt nie oczekuje informacji, że filtr w aplikacji do zdjęć to „AI”.
I jedna rzecz, o której mało kto mówi, i którą trzeba doprecyzować: retroaktywność działa inaczej dla różnych typów treści i dotyczy konkretnie obowiązku dostawcy wynikającego z samego AI Act, nie reguł platform.
Dla obrazu, audio i wideo liczy się data wygenerowania – dostawca narzędzia, które wyprodukowało materiał przed 2 sierpnia 2026, nie musi go wstecznie tagować metadanymi, nawet jeśli materiał jest nadal publikowany.
Dla tekstu o sprawach publicznych liczy się natomiast data publikacji, nie powstania – tekst napisany przed 2 sierpnia, ale opublikowany po tej dacie, musi być oznaczony, chyba że korzysta z wyłączenia dla weryfikacji redakcyjnej.
Osoby posiadające nieoznaczone treści sprzed tej daty są zachęcane do dobrowolnego oznaczenia, ale nieproporcjonalne działania (audyt całych baz treści, zmiana wydrukowanych opakowań) nie są wymagane. To zwolnienie z AI Act nie oznacza jednak automatycznego zwolnienia z reguł konkretnej platformy – jeśli stara kampania reklamowa z grafiką AI wciąż jest emitowana, Meta czy TikTok mogą wymagać jej oznaczenia niezależnie od daty powstania materiału, bo to już nie kwestia prawa, tylko regulaminu platformy (więcej o tym za chwilę).
Platformy już wyprzedziły prawo
Duże platformy reklamowe i społecznościowe mają własne, często surowsze zasady oznaczania treści AI niż wynika to z samego AI Act. Zanim jeszcze przepis wszedł w życie, zaczęły to egzekwować same:
- LinkedIn oznacza obrazy AI od 2024 roku, korzystając ze standardu C2PA (Content Credentials). Od maja 2026 platforma aktywnie wykrywa i obniża zasięg automatycznie generowanych, niskiej jakości postów.
- Meta wymaga w Menedżerze reklam zaznaczenia pola „Informacje o AI” dla reklam z fotorealistycznymi ludźmi, głosami czy scenami wygenerowanymi przez AI. Wykrywa to też automatycznie po metadanych C2PA – nawet z narzędzi trzecich, jak Photoshop czy DALL-E. Brak deklaracji, którą wykryje system, to realny powód odrzucenia reklamy, nie tylko teoria.
- YouTube ma dwa poziomy etykiet: zwykłą, w rozwiniętym opisie filmu, i drugą (widoczną wprost na odtwarzaczu) przy tematach, które platforma uznaje za wrażliwe: wybory, trwające konflikty, klęski żywiołowe, finanse lub zdrowie.
- TikTok jest najbardziej surowy z czwórki. Automatycznie wykrywa treści AI przez C2PA (od maja 2024) i realnie usuwa lub ogranicza zasięg nieoznaczonych, realistycznych materiałów – w samym drugim półroczu 2025 usunął ponad 51 tysięcy filmów z syntetycznymi mediami, według własnego raportu przejrzystości.
AI Act to nie jedyny przepis, o którym musisz pamiętać!
Oznaczenie zgodne z art. 50 nie załatwia wszystkiego. Jeśli generujesz wizerunek prawdziwej osoby, w grze jest osobno prawo do wizerunku (art. 81 prawa autorskiego). Jeśli AI przetwarza dane osobowe klientów, obok AI Act nadal obowiązuje RODO. A jeśli treść wygenerowana przez AI wprowadza konsumenta w błąd co do tego, z kim lub z czym ma do czynienia (na przykład fałszywe opinie klientów podszywające się pod prawdziwe wypowiedzi, albo niesprawdzone treści sugerujące działanie lecznicze produktu) to osobna sprawa dla UOKiK jako nieuczciwa praktyka rynkowa, niezależnie od tego, czy formalnie spełniłaś wymogi AI Act. Te przepisy się nie wykluczają (działają równolegle).
Warto też wiedzieć, że Komisja Europejska równolegle do samego przepisu przygotowuje dobrowolny Kodeks postępowania (Code of Practice) dla dostawców i podmiotów stosujących systemy generatywne – to narzędzie do wykazania zgodności z art. 50 ust. 2 i 4, nie dodatkowy obowiązek prawny.
Checklista wdrożeniowa – pięć kroków przed publikacją
- Zmapuj, gdzie w ogóle używasz AI – teksty, grafiki, audio/wideo, interakcja z klientem (boty).
- Sprawdź, czy w ogóle wchodzisz w obowiązek – dla każdej kategorii zadaj pytanie: czy to mieści się w wyjątku, czy w liście „musisz oznaczyć”?
- Udokumentuj proces weryfikacji. To Twoja tarcza prawna – zapisz, kto sprawdza fakty, kto redaguje, kto bierze odpowiedzialność za publikację.
- Jeśli musisz oznaczyć – zrób to dobrze. Widocznie, uczciwie, z rozróżnieniem „AI Generated” od „AI Modified”.
- Ustaw to na przyszłość – dopisz pytanie o AI do briefu przed publikacją, a w umowach z agencjami/freelancerami – obowiązek informowania o użyciu AI i sposobie weryfikacji.
W jakich kwestiach trwa jeszcze dyskusja?
Temat nie jest zamknięty – trzy granice wciąż budzą spory wśród specjalistów od prawa nowych technologii:
- Gdzie kończy się „poprawienie kilku przecinków”, a zaczyna „merytoryczny nadzór człowieka”? To rozstrzyga, czy tekst korzysta z wyłączenia, czy nie?
- Znaki wodne i metadane da się dość łatwo usunąć z plików wideo i obrazów – co tworzy realną lukę między wymogiem prawnym a możliwościami technicznymi.
- Satyra i twórczość artystyczna mają wyjątek, ale interpretacja bywa sporna – jak oznaczyć deepfake w filmie komediowym, żeby spełnić przepis, ale nie zepsuć żartu?
Branża handlowa (m.in. organizacja EuroCommerce) aktywnie zabiega w Brukseli o doprecyzowanie granic, więc to, co dziś wydaje się jasne, może się jeszcze doprecyzować w kolejnych miesiącach.
FAQ – najczęstsze pytania o AI Act i oznaczanie treści
O co chodzi w AI Act?
AI Act to unijne rozporządzenie (UE 2024/1689), które reguluje projektowanie, wprowadzanie na rynek i wykorzystywanie systemów sztucznej inteligencji – od zakazu najbardziej ryzykownych praktyk, przez obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka, po przejrzystość wobec odbiorców treści (art. 50).
Czy AI Act obowiązuje w Polsce?
Tak. To rozporządzenie unijne, więc obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich, w tym w Polsce, bez potrzeby dodatkowej ustawy krajowej wdrażającej jego treść. Nadzór nad przestrzeganiem przepisów w Polsce sprawuje krajowa instytucja – KRiBSI, powołana ustawą z 3 lipca 2026 r. o systemach sztucznej inteligencji (Dz.U. z 2026 r. poz. 1003).
Kiedy zacznie obowiązywać AI Act?
Rozporządzenie weszło w życie 1 sierpnia 2024 roku, ale stosuje się etapami: zakazane praktyki od 2 lutego 2025, modele GPAI i kary od 2 sierpnia 2025, większość pozostałych przepisów (w tym art. 50) od 2 sierpnia 2026. Po zmianach wprowadzonych przez AI Omnibus (rozporządzenie UE 2026/1744) większość wymogów dla systemów wysokiego ryzyka przesunięto na 2 grudnia 2027, a dla AI wbudowanej w produkty – na 2 sierpnia 2028.
Kogo dotyczy AI Act?
Dostawców systemów AI wprowadzających je na rynek UE, podmiotów stosujących te systemy w UE, a także dostawców i podmiotów spoza UE, jeśli efekty działania ich systemu AI są wykorzystywane w Unii Europejskiej. W praktyce obejmuje to firmy, agencje marketingowe, sklepy internetowe, freelancerów i wydawców – niezależnie od wielkości działalności.
Czy muszę oznaczać artykuł blogowy napisany z pomocą AI?
Nie, jeśli tekst przeszedł ludzką weryfikację redakcyjną i nie dotyczy spraw publicznych (polityka, gospodarka, zdrowie). Standardowe artykuły SEO, opisy produktów i poradniki nie wymagają oznaczenia tylko dlatego, że powstały z użyciem narzędzi generatywnych.
Kto odpowiada za brak oznaczenia?
Domyślnie to właściciel domeny publikując treść na swojej stronie, jest „podmiotem stosującym” i odpowiada przed regulatorem. Agencja czy copywriter jako dostawca treści odpowiada natomiast kontraktowo, jeśli umowa tak stanowi – dlatego warto to ustalić wprost w umowie, zwłaszcza gdy agencja generuje treść samodzielnie, we własnym narzędziu AI.
Czy grafiki wygenerowane przez AI zawsze trzeba oznaczać?
Nie. Standardowy retusz, wygenerowane tło pod produkt czy stylizowana grafika zwykle nie wymagają oznaczenia. Obowiązek dotyczy przede wszystkim materiałów, które mogłyby zostać uznane przez odbiorcę za autentyczne zdjęcie lub nagranie.
Jakie kary grożą za brak oznaczenia?
Do 15 mln euro lub 3% globalnego rocznego obrotu firmy – w zależności od tego, która kwota jest wyższa.
Jak oznaczać treści generowane przez AI?
Widocznie i jednoznacznie – najlepiej gotową, rozpoznawalną etykietą typu „Treść wygenerowana przez AI” (dla materiałów w całości stworzonych przez model) albo „Treść zmodyfikowana z wykorzystaniem AI” (gdy AI tylko zmieniła istniejący materiał). Oznaczenie powinno być widoczne najpóźniej przy pierwszym kontakcie odbiorcy z treścią, nie ukryte w metadanych czy stopce.
Jak rozpoznać treści generowane przez AI?
Nie ma jednej niezawodnej metody. W tekście pomagają sygnały opisane w moim artykule o humanizacji tekstu AI – równomierny rytm zdań, brak konkretnych doświadczeń, frazy-klisze. W obrazach i wideo pomocne bywają znaki wodne i metadane (np. C2PA), choć da się je usunąć – dlatego żaden pojedynczy sygnał nie jest stuprocentowo pewny.
Jak żyć, jak pozycjonować, jak oznaczać AI?
Bez moralizowania, krótko, po ludzku:
- Piszesz opis produktu z ChatGPT i sam go redagujesz? Śpij spokojnie.
- Generujesz zdjęcie modelki, którą Twoja ciocia bądź dziecko mogliby wziąć za prawdziwą osobę? Oznacz – ciocia i dzieciak nie musi się domyślać i dowiadywać na własną rękę.
- Piszesz artykuł o inflacji z pomocą AI i publikujesz bez czytania? To już nie jest proofreading.
- Zlecasz treść agencji i nie wiesz, w jakim stopniu powstała z AI? Zapytaj bądź ustal proces.
Dołączam się w duchu do papieża Franiszka w kurtce Balenciagi i do grona tych, którzy nie planowali stać się przykładem w unijnym rozporządzeniu, a jednak.
Zanim opublikujesz kolejny tekst napisany z pomocą AI, zadaj sobie nie pytanie „czy muszę to oznaczyć”, tylko: czy mam proces, który sprawia, że to pytanie w ogóle nie jest problemem?
Jeśli tak – przepis Cię nie dotyczy tak bardzo, jak sugerują nagłówki na LinkedInie.
Jeśli nie wiesz, jak odpowiedzieć to jest to dobry moment, żeby to ustalić, zanim zrobi to za Ciebie kontrola.
Źródła
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z dnia 13 czerwca 2024 r. (AI Act) – w szczególności art. 3 pkt 60, art. 50, art. 99, art. 113 oraz motyw 134 preambuły, eur-lex.europa.eu
- Tomasz Palak, Oznaczanie AI zgodnie z AI Act – o co chodzi?, tomaszpalak.pl, 13.07.2026
- Kancelaria Graś i Wspólnicy (Hubert Armata, red. Natalia Serwińska-Deles), AI w marketingu – jak prawidłowo oznaczać treści generowane przez sztuczną inteligencję?, kglegal.pl, 30.07.2026
- Krajowa Izba Radców Prawnych, AI Act po zmianach: co trzeba wiedzieć przed 2 sierpnia 2026 r., kirp.pl
- prawo.pl, AI Act: kto musi oznaczać treści od 2 sierpnia 2026 r.? (cyt. Tomasz Zalewski, Zalewski Legal)
- Komisja Europejska, Kodeks postępowania w zakresie oznaczania i etykietowania treści generowanych przez AI, digital-strategy.ec.europa.eu
- Michał Kaźmierczak, Korzystasz z AI? Od sierpnia tych rzeczy nie wolno już robić, gazetaprawna.pl, 31.07.2026 – w tym odniesienie do AI Omnibus (rozporządzenie UE 2026/1744) i ustawy z 3 lipca 2026 r. o systemach sztucznej inteligencji (Dz.U. z 2026 r. poz. 1003)
- Komisja Europejska, Guidelines on the implementation of the transparency obligations for certain AI systems under Article 50 of the AI Act, finalna wersja przyjęta 20.07.2026, digital-strategy.ec.europa.eu
- Bird & Bird, European Commission adopts final Guidelines on AI Act Article 50 transparency obligations – first impressions, twobirds.com
- Global Policy Watch, 10 Takeaways: European Commission Draft Guidelines on AI Transparency under the EU AI Act, globalpolicywatch.com
